Dzwoni jej telefon. Szybkim ruchem ją wyłącza.
-to twój chłopak? - odezwał się lakiernik przyjaznym głosem
-nie, nie mam chłopaka..i to moja koleżanka - odpowiedziała
-dlaczego taka piękna dziewczyna jak ty nie ma chłopaka?
-piękna.. taaa..chyba tylko w makijażu. Bo nie wierzę w miłość?!
-dlaczego? Miłość jest piękna, każdy by chciała ją doświadczyć - odpowiedział zdziwiony
-co to za miłość? Gdy jesteś w małżeństwie, masz dzieci i okazuję się że twoja miłość cię zdradza z młodszą sosbą, zostawia cię z samymi dziećmi.. mając nadzieję, że sobie poradzisz. Po kilku latach znajdujesz sobie nowego faceta ale to nie to samo bo nadal kochasz byłego męża. Nagle on zaczyna interesować się swoimi dziećmi, chce je zabrać a ty bojąc się upijasz się do nie przytomności aż w końcu on wygrał po raz kolejny... ale nie zapominaj masz nowego faceta.. dasz radę - mówiła z łzami w oczach - ale to nie to samo, to całkiem inne życie, bez nich, bez dawnej rodziny którą nadal kochasz.. aż postanawiasz się zabić bo nikt już cię nie potrzebuję. A prawda jest inna.. przychodzą na twój pogrzeb i żałują za to co ci zrobili i tęskną, bo zostawiłaś ich. Okazuję się że były mąż nie był szczęśliwy z tamtą i chciał wrócić, dzieci to samo. Ja się pytam co to za miłość?? JA już wolę być sama.
-.... - zatkało go - jesteś bardzo dojrzała jak na swój wiek - nie wiedział co powiedzieć, w głowie miał pełno myśli ale nie wiedział co ma odpowiedzieć - co cię tak skrzywdziło, drogie dziecko że masz tak pesymistyczne podejście do miłości?
-życie proszę pana, ciągłe wzloty i upadki, głupie zauroczenia, brak młości ze strony rodziny, samotność .. i przede wszystkim ja - zastanowiła się - tak wiem, ja siebie krzywdzę i innych, zwłaszcza innych.. Chciałabym być inną osobą ale nie potrafię.. nie dam rady.. Mogę? - wyciągnęła rękę w stronę papierosów
-nie za młoda? - zapytał
-tak, stanowczo za młoda, ale jeśli nie teraz to kiedyś - wzięła jednego i zapaliła - dziękuję panu za rozmowę, był pan bardzo... - zamyśliła się - miły jak dla pesymistki, mam nadzieję że się znów zobaczymy i opowiem panu więcej - uśmiechnęła się do niego zalotnie i odeszła ruszając biodrami.
A on patrzył jak odchodzi.. i miał nadzieję że sie z nią zobaczy niosąc pewne ryzyko