Te 2 tygodnie były długie i pracowite, zebraliśmy dość sporą sumę, nawet więcej niż isę spodziewaliśmy. Za niecałe 2 dni cały sprzęt ma przyjść. Niektórym tak się spodobała ta praca, że nadal pracują. Na przykład Elce się tak spodobało to wyprowadzanie psów, że postanowiła dać w gazecie reklame o sobie, że będzie się opiekować psami. Klara nadal pracuje w sklepie odzieżowym, ja z Kaśka nadal uczymy dzieci tańca, i się nam to bardzo podoba, a Misiek chce do nas dołączyć, bo podobno nie chce mieć z tymi dziećmi już żadnego związku. Mówił, że dzieci zaczęły na niego skakać i jakiś chłopak się na niego zrzygał. Szkoda, że tego nagranego nie ma. Kocham te dzieci xD . Polo i Krakers dalej pomagają w tym sklepie z częściami samochodowymi ale nie za często. U Pola zepsuła się rodzinna atmosfera, podobno rodzice chcą się rozwieść. Więc Krakers się do niego wprowadził. Gdy będzie już cały sprzęt zaczynamy próby. Ostatnio, tydzień temu rozwaliłam sobie kolano jeżdżąc na desce. I dzięki temu poznałam extra ciacho. Jak to było? No więc, jechałam sobie z Miśkiem na desce, zatrzymaliśmy się. On zaczął gadać z tym ciachem, a ja chciałam się popisać, i jakoś tak jechałam na tej desce, jakoś się potknełam, wywróciła i se rozciełam kolana. Co to później za akcja była. Paweł-tak miał na imię powiedział, że jego ciocia jest pielegniarką. Więc jego dwaj koledzy wzięli moją i miśka deske i rower Pawła, a oni we dwóch trzymali mnie,bo chodzić nie mogła i tak zaprowadził nas do swojego domu. Pożegnał kolegów i pomógł mi wejść do jego domu. Ma przecudny dom. Jego ciocia była strasznie miła i szybko mi zabandażowała kolana. Przychodziłam do nich codziennie, do jego cioci. Wczoraj mi zdjęła bandaż. Mogę w końcu normalnie funkcjonować. Mogę w końcu uczyć dzieci tańczyć, bo przez ten tydzień nie mogłąm ;( .
Jutro mam uczyć Pawła jezdzić na desce. To dopiero będzie śmiechawa.
___________________________________________________
wiem, krótki wpis ale jest tak cholernie gorąco, że nie mam sił.
Niewiem wogóle czy w następnym tygodniu tu wejdę i coś napisze,
bo mam napięty grafik. Jak dam rade to wejdę i napisze.
niedziela, 28 lipca 2013
niedziela, 21 lipca 2013
Powrot do rzeczywistosci
Obudziłam się wcześnie rano. Umyłam się. Zjadłam śniadanie. Poszłam na komputer, od miesiąca nie siedziałam na fejsie. Dużo powiadomień a zwłaszcza wiadomości o ludziach, którzy wcześniej mnie nie zauważali, śmiali się ze mnie i obgadywali, nienawidzili mnie. A tu proszę piszą do mnie jak im smutno, nawet mi współczują tego, że straciłam kogoś bliskiego, że się nie załamałam i się nie zabiłam. Choć tak naprawdę chcieli by tego. Jeszcze to, że mogę się przed nimi wygadać, że nikomu nie powiedzą.... ta jasne, mam ochotę ich wyśmiać, ale grzecznie odpisuje wszystkim dziękuje. Jest 9.15 a ja nadal im odpisuje. O 10 skończyłam, przeglądam fejsbuka. Wiele rzeczy mnie omineło, a tu dodawali nowe zdjęcia, komentowali moje-dziwne to, przypomnieli se o mnie. O 12 idę na tańce, a później spotykamy się u Pola. Rodzice już dawno wyszli, zostawili kartke:
"Przyjdziemy wieczorem, obiad sobie odgrzej.
Jest w lodówce"
Mama
Jak zwykle nie obchodzę ich. Zawsze tak jest. Budzę się a ich nie ma. Wracają dopiero wieczorem lub w nocy, gdy już śpię. Choć tak naprawdę czekam na nich. Chciałabym choć raz, by nie poszli do pracy, żeby ze mną spędzili cały dzień. Poszlibyśmy do nowo otwartego wesołego miasteczka albo na zakupy lub na pizze. Ale to są tylko głupie i nierealne marzenia. Chciałabym żeby wiedzieli co czuję, że za nimi tęsknie, chciałabym z nimi rozmawiać, przytulać się z nimi. Może dla innych wydajemy się idealną rodziną, ale tak nie jest. Nie mają czasu wysłuchać tego jak jestem dobrą uczennicą, to że mam problemy, nie umią ze mną rozmawiać. Czasem zazdroszczę innym, że mają tak wspaniałą rodzinę, to że rodzice na nich krzyczą,gdy coś zrobią, że jedzą razem posiłek. Gdy chce iść z mamą na zakupy, ona nie ma czasu, daje mi pieniądze i mówi żebym szła z przyjaciółmi, a później się dziwi czemu z nią nie rozmawiam. Okey..dosyć użalania się nad sobą. Jest 11.30 spóźnię się zaraz. Szybko się ubieram, biorę torbę i 100 zł, które rodzice mi zostawili. Wsiadam szybko w autobus. Wybieram miejsce pod oknem, zakładam słuchawki na uszy i marzę. Marzę o idealnym życiu. Po 5 minutach dojechałam na miejsce, mam tylko kilka minut na przebranie się. Szybko wbiegam po schodach, biegnę na drugie piętro, przebieram się w szatni i już jestem gotowa. Witam się ze wszystkimi i z panem Damianem. Fajny koleś z niego ;) . Cieszy się z tego, że tu jestem jak i inni. W końcu ja też się ciesze, brakowało mi tego. Jak zwykle zaczynamy od rozgrzewki. Maroon 5-moves like jagger. Brakowało mi tego, naprawdę. Później cały zespoł wraz z panem Damianem pokazują mi nowe kroki. Szybko się ich uczę i tańczymy. Następnie uczymy się jeszcze nowszych. W tle nawet niezła piosenka i to z mojej składanki, którą panu Damiankowi podarowałam ;)
Rihanna - s&m
i jeszcze ta moja ulubiona piosenka
Pitbull feat. Marc Anthony - Rain Over Me
Normalnie tak się cieszę, on to dla mnie włączył bo wie że to ubóstwiam. Nawet się uśmiechnął. Pan Damian ma 19 lat, tańczy od 7 lat. Uczył się w Studiu Tańca Step Up w Poznaniu. Ogólnie w roku szkolnym studiuje na studiach tanecznych, a w wakacje dorabia ucząc nas tańczyć, już drugi raz pod rząd. W przyszłości chce założyć własne studio taneczne i na pewno mu się uda. Bo świetnie tańczy. Zna też Agustina Egurrola. Tańczył jako instruktor w jego szkole Egurrola
Dance Studio.Jest wysokim brunetem, umięśnionym i szczupłym. Jest nieziemsko przystojny ale też odjazdowo tańczy. Dobrze.. po 2 godzinach puszcza nas, wylał z nas ostatnie poty. Mnie do siebie woła. Mówi to jak się cieszy z tego, że wróciłam,że jestem świetną tancerką-prawi mi komplementy, trochę też żartujemy, po czym mnie puszcza. Szybko się przebieram i wychodzę z Kaśką. Zegnam się z innymi.
Kaśka jak zwykle musi mieć raport z tego co mi mówiła pan Damian, więc jej mówię. Gadamy, śmiejemy się, ludzie się na nas gapią, a my nic sobie z tego nie robimy i dalej się wygłupiamy. Nie mogę uwierzyć, że ciągle siedziałam w domu i płakałam, zostawiając moich przyjaciół. Dochodzimy do domu Pola. Mieszka on na osiedlu. Zawsze gdy tędy z Kaśką przechodzę, trzymamy się razem, przytulamy się i idziemy. Boimy się tego osiedla, bo tu podobno przestępcy mieszkają co z paki dopiero wyszli. Szybko biegniemy do jego klatki, wchodzimy....a nie raczej biegniemy, gonimy do jego mieszkania.. otwarte. Wchodzimy. Już wszyscy tam są... witamy się z nimi, śmiejemy się i przytulamy. Okazało się, że odeszli od Urbana i jego niby zespołu. Został sam, i dobrze mu tak, chociaż trochę mi go żal. Został sam, ja też zostałam sama...
Chcą ze mną założyć nowy zespół, nazwy jeszcze nie mamy ale na pewno przyjdzie. Nie mamy perkusisty, okazało się też, że Julek potrafi grać więc zajął to miejsce. Po godzinie mieliśmy pełny skład. Ja z Miśkiem jesteśmy wokalistami i też gram na gitarze. Kuzyn Pola Krakers zechciał z nami zagrać i gra na gitarze akustycznej lub elektrycznej. Polo na klawiszach w sensie na keyboardzie. Julek gra na perkusji. I Kaśka z Klarą będzie nas filmować i wrzucać do sieci. Będziemy nosić maski takie białe, żebyśmy po prostu mieli czas dla siebie, żeby nikt nas nie rozpoznawał bo my chcemy mieć swoje własne życie, a nie tak jak inne gwiazdy, które nie mają za grosz prywatności. Elka chciała być naszą menadżerka i wspólnie też piszemy teksty. Od juta mamy zacząć próbę w barze wujka. Też nie mamy sprzętów, oprócz dwóch gitar akustycznych i jednej elektrycznej, i mikrofonów. Więcej nie mamy bo Urban wszystko zagrał. Pojechaliśmy do wujka, może on ma jakieś rzeczy. Niestety nie miał. Weszliśmy na allegro. Za drogie wszystko. Musimy zdobyć kase na to. Każdy się gdzieś zatrudnił i wujek postanowił też dać od siebie trochę kasy. No więc Elka wyprowadza psy, Polo i Krakers zatrudnili się w sklepie z częściami samochodowymi. Klara w sklepie odzieżowym, ja i Kaśka uczymy młodszych w studiu tańczyć. Misiek będzie opiekować się dziećmi w przedszkolu swojej mamy-to się dobrał haha xD. No więc jutro zaczynamy pracować. Musimy zebrać na gitarę elektryczną z wzmacniacz ok 400 zł, sam wzmacniacz za ok. 200 zł, perkusję obiecał skombinować krakers, a keybord Polo bo gra na nich w Yamaha. Jeszcze trzy mikrofony wujek ma. Jeszcze mamy kupić różne dodatki, w sensie ciuchy, te maski, i kamerę razem ze sprzętem. W sumie dużo, jakieś tysiąc złotych musimy zebrać. Jakoś się uda.Zasiedzieliśmy się u wujka do wieczora. Niestety musieliśmy wracać do domu. Rodziców jeszcze nie było. Nie chciało mi się odgrzewać zupy, więc zjadłam tylko frytki. Zjadłam, umyłam naczynia-nie było ich zbyt dużo. Szybko się umyłam, przebrałam w piżamę i poszłam na skajpa gadać z Kaśką. Potem zadzwoniła mam powiedziała, że wrócą później w nocy, pytała się co robię-jakby ich to w ogóle obchodziło. Potem powiedziała mi, że musi kończyć, więc się rozłaczyłam. Opowiedziałam szybko Kaśce. Skończyłyśmy ok. 12 i poszłam do łóżka. Zadzwonił Misiek więc zaczęliśmy gadać. Usłyszałam jak rodzice wchodzą, w ogóle nie mam poczucia czasu. Szybko się pożegnałam z Miśkiem i zakryłam się kocem. Usłyszałam jak się śmieją, pijani chyba są-tak zostali po godzinach yhym.. Na górę też głośno idą, nie pomyślą, że mogą mnie obudzić, nawet nie pomyślą by zajrzeć tu do mnie czy śpię.
Rozpłakałam się.... i poszłam spać. W końcu jutro ma być ciężki dzień...
"Przyjdziemy wieczorem, obiad sobie odgrzej.
Jest w lodówce"
Mama
Jak zwykle nie obchodzę ich. Zawsze tak jest. Budzę się a ich nie ma. Wracają dopiero wieczorem lub w nocy, gdy już śpię. Choć tak naprawdę czekam na nich. Chciałabym choć raz, by nie poszli do pracy, żeby ze mną spędzili cały dzień. Poszlibyśmy do nowo otwartego wesołego miasteczka albo na zakupy lub na pizze. Ale to są tylko głupie i nierealne marzenia. Chciałabym żeby wiedzieli co czuję, że za nimi tęsknie, chciałabym z nimi rozmawiać, przytulać się z nimi. Może dla innych wydajemy się idealną rodziną, ale tak nie jest. Nie mają czasu wysłuchać tego jak jestem dobrą uczennicą, to że mam problemy, nie umią ze mną rozmawiać. Czasem zazdroszczę innym, że mają tak wspaniałą rodzinę, to że rodzice na nich krzyczą,gdy coś zrobią, że jedzą razem posiłek. Gdy chce iść z mamą na zakupy, ona nie ma czasu, daje mi pieniądze i mówi żebym szła z przyjaciółmi, a później się dziwi czemu z nią nie rozmawiam. Okey..dosyć użalania się nad sobą. Jest 11.30 spóźnię się zaraz. Szybko się ubieram, biorę torbę i 100 zł, które rodzice mi zostawili. Wsiadam szybko w autobus. Wybieram miejsce pod oknem, zakładam słuchawki na uszy i marzę. Marzę o idealnym życiu. Po 5 minutach dojechałam na miejsce, mam tylko kilka minut na przebranie się. Szybko wbiegam po schodach, biegnę na drugie piętro, przebieram się w szatni i już jestem gotowa. Witam się ze wszystkimi i z panem Damianem. Fajny koleś z niego ;) . Cieszy się z tego, że tu jestem jak i inni. W końcu ja też się ciesze, brakowało mi tego. Jak zwykle zaczynamy od rozgrzewki. Maroon 5-moves like jagger. Brakowało mi tego, naprawdę. Później cały zespoł wraz z panem Damianem pokazują mi nowe kroki. Szybko się ich uczę i tańczymy. Następnie uczymy się jeszcze nowszych. W tle nawet niezła piosenka i to z mojej składanki, którą panu Damiankowi podarowałam ;)
Rihanna - s&m
i jeszcze ta moja ulubiona piosenka
Pitbull feat. Marc Anthony - Rain Over Me
Normalnie tak się cieszę, on to dla mnie włączył bo wie że to ubóstwiam. Nawet się uśmiechnął. Pan Damian ma 19 lat, tańczy od 7 lat. Uczył się w Studiu Tańca Step Up w Poznaniu. Ogólnie w roku szkolnym studiuje na studiach tanecznych, a w wakacje dorabia ucząc nas tańczyć, już drugi raz pod rząd. W przyszłości chce założyć własne studio taneczne i na pewno mu się uda. Bo świetnie tańczy. Zna też Agustina Egurrola. Tańczył jako instruktor w jego szkole Egurrola
Dance Studio.Jest wysokim brunetem, umięśnionym i szczupłym. Jest nieziemsko przystojny ale też odjazdowo tańczy. Dobrze.. po 2 godzinach puszcza nas, wylał z nas ostatnie poty. Mnie do siebie woła. Mówi to jak się cieszy z tego, że wróciłam,że jestem świetną tancerką-prawi mi komplementy, trochę też żartujemy, po czym mnie puszcza. Szybko się przebieram i wychodzę z Kaśką. Zegnam się z innymi.
Kaśka jak zwykle musi mieć raport z tego co mi mówiła pan Damian, więc jej mówię. Gadamy, śmiejemy się, ludzie się na nas gapią, a my nic sobie z tego nie robimy i dalej się wygłupiamy. Nie mogę uwierzyć, że ciągle siedziałam w domu i płakałam, zostawiając moich przyjaciół. Dochodzimy do domu Pola. Mieszka on na osiedlu. Zawsze gdy tędy z Kaśką przechodzę, trzymamy się razem, przytulamy się i idziemy. Boimy się tego osiedla, bo tu podobno przestępcy mieszkają co z paki dopiero wyszli. Szybko biegniemy do jego klatki, wchodzimy....a nie raczej biegniemy, gonimy do jego mieszkania.. otwarte. Wchodzimy. Już wszyscy tam są... witamy się z nimi, śmiejemy się i przytulamy. Okazało się, że odeszli od Urbana i jego niby zespołu. Został sam, i dobrze mu tak, chociaż trochę mi go żal. Został sam, ja też zostałam sama...
Chcą ze mną założyć nowy zespół, nazwy jeszcze nie mamy ale na pewno przyjdzie. Nie mamy perkusisty, okazało się też, że Julek potrafi grać więc zajął to miejsce. Po godzinie mieliśmy pełny skład. Ja z Miśkiem jesteśmy wokalistami i też gram na gitarze. Kuzyn Pola Krakers zechciał z nami zagrać i gra na gitarze akustycznej lub elektrycznej. Polo na klawiszach w sensie na keyboardzie. Julek gra na perkusji. I Kaśka z Klarą będzie nas filmować i wrzucać do sieci. Będziemy nosić maski takie białe, żebyśmy po prostu mieli czas dla siebie, żeby nikt nas nie rozpoznawał bo my chcemy mieć swoje własne życie, a nie tak jak inne gwiazdy, które nie mają za grosz prywatności. Elka chciała być naszą menadżerka i wspólnie też piszemy teksty. Od juta mamy zacząć próbę w barze wujka. Też nie mamy sprzętów, oprócz dwóch gitar akustycznych i jednej elektrycznej, i mikrofonów. Więcej nie mamy bo Urban wszystko zagrał. Pojechaliśmy do wujka, może on ma jakieś rzeczy. Niestety nie miał. Weszliśmy na allegro. Za drogie wszystko. Musimy zdobyć kase na to. Każdy się gdzieś zatrudnił i wujek postanowił też dać od siebie trochę kasy. No więc Elka wyprowadza psy, Polo i Krakers zatrudnili się w sklepie z częściami samochodowymi. Klara w sklepie odzieżowym, ja i Kaśka uczymy młodszych w studiu tańczyć. Misiek będzie opiekować się dziećmi w przedszkolu swojej mamy-to się dobrał haha xD. No więc jutro zaczynamy pracować. Musimy zebrać na gitarę elektryczną z wzmacniacz ok 400 zł, sam wzmacniacz za ok. 200 zł, perkusję obiecał skombinować krakers, a keybord Polo bo gra na nich w Yamaha. Jeszcze trzy mikrofony wujek ma. Jeszcze mamy kupić różne dodatki, w sensie ciuchy, te maski, i kamerę razem ze sprzętem. W sumie dużo, jakieś tysiąc złotych musimy zebrać. Jakoś się uda.Zasiedzieliśmy się u wujka do wieczora. Niestety musieliśmy wracać do domu. Rodziców jeszcze nie było. Nie chciało mi się odgrzewać zupy, więc zjadłam tylko frytki. Zjadłam, umyłam naczynia-nie było ich zbyt dużo. Szybko się umyłam, przebrałam w piżamę i poszłam na skajpa gadać z Kaśką. Potem zadzwoniła mam powiedziała, że wrócą później w nocy, pytała się co robię-jakby ich to w ogóle obchodziło. Potem powiedziała mi, że musi kończyć, więc się rozłaczyłam. Opowiedziałam szybko Kaśce. Skończyłyśmy ok. 12 i poszłam do łóżka. Zadzwonił Misiek więc zaczęliśmy gadać. Usłyszałam jak rodzice wchodzą, w ogóle nie mam poczucia czasu. Szybko się pożegnałam z Miśkiem i zakryłam się kocem. Usłyszałam jak się śmieją, pijani chyba są-tak zostali po godzinach yhym.. Na górę też głośno idą, nie pomyślą, że mogą mnie obudzić, nawet nie pomyślą by zajrzeć tu do mnie czy śpię.
Rozpłakałam się.... i poszłam spać. W końcu jutro ma być ciężki dzień...
sobota, 20 lipca 2013
Depresja
Już sierpień, a ja dalej o nim myślę, nie jem, nie pije, nie śpię. Ciągle płaczę i tęsknie. Totalna depresja.
Śnił mi się: Mówił: "Zrób coś ze sobą, wiem jak bardzo tęsknisz, jak brakuje ci mnie, uwierz ja też za tobą tęsknie, też mi ciebie brak, ale musisz się pozbierać. Proszę cię, zrób to dla mnie. Wyjdż z domu, znajdż przyjaciół i spędż z nimi czas. Musisz coś ze sobą zrobić"
Posłucham go, nie będę chyba żałować. Idę dziś do Kaśki. Potem skoczę na tańce i się znów zapisze, a potem pójdę do baru wujka i do mojego zespołu :)
U Kaśki:
-Dzień dobry! Jest Kaśka?
-Tak, jest. Poczekaj chwile...Kaśkaaaaaaaaaaaa.....koleżanka do ciebieee
-Idę juuuuuuż-odkrzyknęła
-Bardzo ci współczuje, że straciłaś Rafała...
-A.. tak dziękuje..
-No, jestem, możemy iść...Pa mamooo-szybko z Kaśką wyszłyśmy-przepraszam za nią
-Nie ma sprawy...to gdzie idziemy?
-Chodżmy najpierw zapisać cię na tańce, a pożniej do zespołu
-ok
-To wreszcie z domu wyszłaś, co cie do tego skłoniło?
-Przyśnił mi się Rafał, powiedział żebym coś zrobiło.. no i robie-uśmiechnęłam się
-taaaaaaaaaaak
-e no.. co ci?
-wreszcie się uśmiechnęłaś
-wariatka..
Na tańcach
-Dobrze... i zaczynamy i raz i dwa i trzy...dobrze... teraz wyskok-mówi tzn. krzyczy pan Damian
-A on dalej taki sam haha..Poczekajmy aż się skonczy c... Ej poczekaj co ty...
-kto mi tu tak wcho...-odwrócił się i na mnie spojrzał-Ewaaaaaaaaaaa.. wróciła moja najlepsza tancerka.. no niech cię uściskam-po czym mnie złapał i zaczął przytulać
-proszę pana, dusi mnie pan
-o no tak.. przepraszam
Odsunął sie po czym wszyscy na mnie zaczęli się rzucać, zaczęłam krzyczeć, wyrywać się a nawet uciekać. Ale w końcu mnie złapali i zaczęli przytulać. W końcu mnie wypuścili bo by jeszcze mnie stracili.
-więc chciałabym się zapisać, mogę?-zrobiłam minkę psiaka
-możesz, to od jutra zaczynają się próby, mam cię tam widzieć
-to znaczy..że... wracam-zaczęłam się cieszyć jak małe dziecko-dziękuje-po czym zaczęłam wszystkich ściskać..-to cześć wam.. do zabaczonka jutro
Wychodzimy z Kaśką i kierujemy się na przystanek autobusowy
-o jedzie nasz autobus, mam dla ciebie bilet..
-jezu, Kaśka jak mi ciebie brakowało... kocham cię normalnie
-dobra, dosyć ściskania, autobus przyjechał
Wchodzimy do baru
-o kogo ja tu widzę..
-Wujkuuuuuuuuuuuuuu... jak ja się stęskniła
-ja też-przytulił mnie-bardzo mi ciebie brakowało.. w sumie nie tylko mi.. twój zespół ostatnio ma samego pecha, dali kiepski koncert, bo ciebie tam nie było i macie mniej fanów
-cooo? mniej fanów? gdzie oni musze na nich nawrzeszczeć!!
-o już są
-Ewciaaaaaaa... wróciłaś.. bez ciebie była totalna porażka.-krzyknął polo, on to mi umie poprawić humor
-gdzie reszta?
-Wróciłaaaaaaaaaś-krzykneła reszta
-ej no..ale gdzie Urban?
-tu jestem, wreszcie tu jesteś hmm..-wygląda na obrażonego-już masz dość tego siedzenia w domu, że przyszłaś nas odwiedzić?
-chcę wrócić do mojego zespołu
-twojego? haha, od kiedy on jest twój?
-przypominam, że to ja ten zespół założyła, to dzięki mnie mamy koncerty, i tak dalej
-haha... jesteś żałosna, myślisz, że jak Rafał cię opuścił to możesz mówić, że to wszystko dzięki tobie? Nie dziwie się czemu cię zostawił, też bym cie zostawił. Wolałbym umrzeć, cieszę się, że to zrobił-zaczął się śmiać
-wiesz, jesteś okrutny, głupi, nie wierze w to co słyszę, jak możesz jej to mówić co?-odpowiedziała Kaśka
-normalnie ona nas zostawiła, więc ja ją tez, zostaniesz sama i umrzesz tak jak ten twój przyjaciel
-nie wytrzymam-rzuciłam się na niego
Zaczęliśmy się bić, dostałam w rękę, złamana no super. Musieli nas rozdzielać
-ej.. słuchaj chodźmy stąd-Kaśka zaczęła mnie pchać ku wyjściu
-taak, uciekaj-nadal rozbawiony tą całą sytuacją Urban
-Zobaczysz zabraknie mnie wam, a zwłaszcza tobie.. Żegnam
gdy wyszłyśmy -ej chodżmy do szpitala,
-tak to dobry pomysł
Pojechałyśmy do szpitala. Lekarz mnie opatrzył założył gips. Czekałyśmy tam z 5 godzin. Potem pojechałyśmy do swoich domów. Rodzice się o mnie martwili, zaczęli się dopytywać co się stało. Opowiedziałam im to. Poszłam do pokoju. Chciałam płakać, ale nie miałam już łez. Wszystkie wypłakałam. Tęsknie za Rafciem. Nie wybaczę urbanowi jak mógł tak o nim mówić. Mam go głęboko w dupie.
Wieczorem dostałam esa od Pola
"Ej, jak tam, jak twoja ręka, słuchaj spotkajmy się jutro u mnie, mamy ci coś bardzo ważnego do powiedzenia. Są tu wszyscy z zespołu oprócz urbana. To co jutro u mnie o 14?"
"tak, okey u ciebie. Lepiej z ręką ze mną też, to do zobaczenia. Pa"
"Pa"
Po 5 minutach położyłam się spać. O dziwo szybko zasnęłam.
Śnił mi się: Mówił: "Zrób coś ze sobą, wiem jak bardzo tęsknisz, jak brakuje ci mnie, uwierz ja też za tobą tęsknie, też mi ciebie brak, ale musisz się pozbierać. Proszę cię, zrób to dla mnie. Wyjdż z domu, znajdż przyjaciół i spędż z nimi czas. Musisz coś ze sobą zrobić"
Posłucham go, nie będę chyba żałować. Idę dziś do Kaśki. Potem skoczę na tańce i się znów zapisze, a potem pójdę do baru wujka i do mojego zespołu :)
U Kaśki:
-Dzień dobry! Jest Kaśka?
-Tak, jest. Poczekaj chwile...Kaśkaaaaaaaaaaaa.....koleżanka do ciebieee
-Idę juuuuuuż-odkrzyknęła
-Bardzo ci współczuje, że straciłaś Rafała...
-A.. tak dziękuje..
-No, jestem, możemy iść...Pa mamooo-szybko z Kaśką wyszłyśmy-przepraszam za nią
-Nie ma sprawy...to gdzie idziemy?
-Chodżmy najpierw zapisać cię na tańce, a pożniej do zespołu
-ok
-To wreszcie z domu wyszłaś, co cie do tego skłoniło?
-Przyśnił mi się Rafał, powiedział żebym coś zrobiło.. no i robie-uśmiechnęłam się
-taaaaaaaaaaak
-e no.. co ci?
-wreszcie się uśmiechnęłaś
-wariatka..
Na tańcach
-Dobrze... i zaczynamy i raz i dwa i trzy...dobrze... teraz wyskok-mówi tzn. krzyczy pan Damian
-A on dalej taki sam haha..Poczekajmy aż się skonczy c... Ej poczekaj co ty...
-kto mi tu tak wcho...-odwrócił się i na mnie spojrzał-Ewaaaaaaaaaaa.. wróciła moja najlepsza tancerka.. no niech cię uściskam-po czym mnie złapał i zaczął przytulać
-proszę pana, dusi mnie pan
-o no tak.. przepraszam
Odsunął sie po czym wszyscy na mnie zaczęli się rzucać, zaczęłam krzyczeć, wyrywać się a nawet uciekać. Ale w końcu mnie złapali i zaczęli przytulać. W końcu mnie wypuścili bo by jeszcze mnie stracili.
-więc chciałabym się zapisać, mogę?-zrobiłam minkę psiaka
-możesz, to od jutra zaczynają się próby, mam cię tam widzieć
-to znaczy..że... wracam-zaczęłam się cieszyć jak małe dziecko-dziękuje-po czym zaczęłam wszystkich ściskać..-to cześć wam.. do zabaczonka jutro
Wychodzimy z Kaśką i kierujemy się na przystanek autobusowy
-o jedzie nasz autobus, mam dla ciebie bilet..
-jezu, Kaśka jak mi ciebie brakowało... kocham cię normalnie
-dobra, dosyć ściskania, autobus przyjechał
Wchodzimy do baru
-o kogo ja tu widzę..
-Wujkuuuuuuuuuuuuuu... jak ja się stęskniła
-ja też-przytulił mnie-bardzo mi ciebie brakowało.. w sumie nie tylko mi.. twój zespół ostatnio ma samego pecha, dali kiepski koncert, bo ciebie tam nie było i macie mniej fanów
-cooo? mniej fanów? gdzie oni musze na nich nawrzeszczeć!!
-o już są
-Ewciaaaaaaa... wróciłaś.. bez ciebie była totalna porażka.-krzyknął polo, on to mi umie poprawić humor
-gdzie reszta?
-Wróciłaaaaaaaaaś-krzykneła reszta
-ej no..ale gdzie Urban?
-tu jestem, wreszcie tu jesteś hmm..-wygląda na obrażonego-już masz dość tego siedzenia w domu, że przyszłaś nas odwiedzić?
-chcę wrócić do mojego zespołu
-twojego? haha, od kiedy on jest twój?
-przypominam, że to ja ten zespół założyła, to dzięki mnie mamy koncerty, i tak dalej
-haha... jesteś żałosna, myślisz, że jak Rafał cię opuścił to możesz mówić, że to wszystko dzięki tobie? Nie dziwie się czemu cię zostawił, też bym cie zostawił. Wolałbym umrzeć, cieszę się, że to zrobił-zaczął się śmiać
-wiesz, jesteś okrutny, głupi, nie wierze w to co słyszę, jak możesz jej to mówić co?-odpowiedziała Kaśka
-normalnie ona nas zostawiła, więc ja ją tez, zostaniesz sama i umrzesz tak jak ten twój przyjaciel
-nie wytrzymam-rzuciłam się na niego
Zaczęliśmy się bić, dostałam w rękę, złamana no super. Musieli nas rozdzielać
-ej.. słuchaj chodźmy stąd-Kaśka zaczęła mnie pchać ku wyjściu
-taak, uciekaj-nadal rozbawiony tą całą sytuacją Urban
-Zobaczysz zabraknie mnie wam, a zwłaszcza tobie.. Żegnam
gdy wyszłyśmy -ej chodżmy do szpitala,
-tak to dobry pomysł
Pojechałyśmy do szpitala. Lekarz mnie opatrzył założył gips. Czekałyśmy tam z 5 godzin. Potem pojechałyśmy do swoich domów. Rodzice się o mnie martwili, zaczęli się dopytywać co się stało. Opowiedziałam im to. Poszłam do pokoju. Chciałam płakać, ale nie miałam już łez. Wszystkie wypłakałam. Tęsknie za Rafciem. Nie wybaczę urbanowi jak mógł tak o nim mówić. Mam go głęboko w dupie.
Wieczorem dostałam esa od Pola
"Ej, jak tam, jak twoja ręka, słuchaj spotkajmy się jutro u mnie, mamy ci coś bardzo ważnego do powiedzenia. Są tu wszyscy z zespołu oprócz urbana. To co jutro u mnie o 14?"
"tak, okey u ciebie. Lepiej z ręką ze mną też, to do zobaczenia. Pa"
"Pa"
Po 5 minutach położyłam się spać. O dziwo szybko zasnęłam.
piątek, 19 lipca 2013
Zmiana
Heej :)
Dawno mnie tu nie było i postanowiłam ze na tym blogu nie będę pisać o moim rzeczywistym życiu, tylko będę opisywać tu moje wymarzone życie, które wymyślam przed snem xD.
Inaczej tam wyglądam, jestem szczupła, ładna, mam mase znajomych, choć najlepszego przyjaciela na zawsze mam jednego Rafcia. Rafcio to wysoki brunet, poznalismy się w szkole. I od tamtego czasu spędzamy ze sobą czas, zawsze się pocieszamy, wygłupiamy, bijemi się to tak jak byśmy byli rodzeństwem. W życiu spotkałam wielu chłopaków, niektórzy mnie ranili, niektórzy bawili sie mną, wiele w życiu przeszłam. Przyjaciółką jest też ASik-ładna, niska, jasne brazowe włosy ma ogólnie śliczna jest. Nie spotykamy się za często, ale przyjaciółką jest i kocham ją, chłopaka ma w sumie ładnego, są długo. Ta to ma szczęście. Reszta przyjaciół to: Misiek, Julek, Kaśka, Polo, Klara i Elka. Potrafię jeżdzić na desce, łyżwach. Ubieram się na sportowo, codziennie ćwiczę. Jak zwykle tego dnia razem z Rafciem, Miśkiem i Klarą pojechaliśmy na przejażdżke skuterami. Ja z Rafciem, Klara z Miśkiem jechaliśmy. Jechaliśmy gdy nagle Rafcio podał mi kask:
-Założ go
_no dobra a ty?
-ja sobie poradze, założyłaś?
-tak, ale co się stało. Powiedz mi
-Hamulce się zepsuły, nic się nie stało. Gdy powiem skacz to skacz. Okey?
-ale... obiecaj mi ze ze mną skoczysz
-obiecuje...... skacz!
Skoczyłam.... i usłyszałam wybuch po czym obudziłam sie w szpitalu
-Co się stało.. gdzie ja jestem?.. Gdzie Rafcio?
-Już dobrze, jestes w szpitalu, mieliście wypadek, straciłaś przytomność, masz złamaną rękę i jesteś zadrapana, Rafał twój przyjaciel jest operowany, stracił dużo krwi ma minimalne szansę na przeżycie....
-Coooo? Gzie on jest? Ide do niego
Po czym wstałam i zaczęłam do niego biec, każdy mnie powstrzymywał ale ja ich odtrącałam. W końcu jakiś facet mnie zatrzymał
-Puszczaj mnie..........
-Nie mozesz tam wejść
Po czym zaniósł mnie przed sale i kazał czekać
Po 10 minutach
Wyszedł lekarz
-Ewo, Rafał cie wzywa
Wbiegła i go przytuliłam
-Rafał, jak sie czujesz, bedzie dobrze, wyjdziesz z tego, obiecuje..
_Słuchaj nic mi nie jest miałem operacje, nie mam szans ... ale chce ci coś powiedzieć.
-Co? jak to szans nie masz, nie możesz mnie tu zostawić, nie chce stracić przyjaciela..
-Słuchaj, musze ci to wreszcie powiedzieć.. Kocham Cię! Podobasz mi się od naszej przyjaźni, nie chciałem wcześniej mówić bo wiedziałem, że nasza przyjaźń się skończy. Nie rób nic głupiego gdy odejde, na ciebie ktoś wyjątkowy i ten jedyny czeka, nie zabijaj się tylko i wyłącznie z mojego powodu. Kocham cię i będę szcęśliwy by nic ci sie nie stało.
Gdy to usłyszałam się popłakałam jak i on
-Trzeb abyło powiedzieć, byśmy byli razem
-Nie mogłem, chciałem byśmy byli przyjaciółmi
Po czym się pocałowalismy w usta czule i namiętnie.
-Kocham cię!- powiedzieliśmy oboje
-Zostanę tu z tobą do końca
-W kurtce mam list dla ciebie.. obiecaj mi że nic sobie nie zrobisz
-Obiecuje
Po czymodszedł do lepszego życia
-Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeee... Dasz rade... Rafaaaaaaaaaaał.. nieeee
-chodż zostaw go
-nie, ja chce jeszcze z nim pobyć... prosze
Zaczełam ryczeć
-Dobrze
Po przyjsciu do domu, poszłam zamknęłam sie w pokoju o zaczełam płakać, nie wychodziłam z niego prawie przez tydzień prócz niedzieli, i do toalety. Bardzo schudłam, prawie nic nie jadałam.
Nadszedł dzień pogrzebu, ciągle płakałam, bo w końcu odszedł mój brat, przyajciel Rafał
Po pogrzebie siedziałam przed grobem do wieczora. Każdy mnie pocieszał, mówili że bedzielepiej. choć nigdy bez niego nie bedzie lepiej, nigdy nie będzie tak jak z nim. Byłam z nim szczęśliwa. Obwiniam sie, mogłam to ja zginąć, a nie on. Nawet psycholog mi nie pomaga, nie wiem co mam zrobić. Może się zabije, nie moge przecież mu obiecałam.
Niewiem co mam robić...
__________________________________________
Podobało się?
Dawno mnie tu nie było i postanowiłam ze na tym blogu nie będę pisać o moim rzeczywistym życiu, tylko będę opisywać tu moje wymarzone życie, które wymyślam przed snem xD.
Inaczej tam wyglądam, jestem szczupła, ładna, mam mase znajomych, choć najlepszego przyjaciela na zawsze mam jednego Rafcia. Rafcio to wysoki brunet, poznalismy się w szkole. I od tamtego czasu spędzamy ze sobą czas, zawsze się pocieszamy, wygłupiamy, bijemi się to tak jak byśmy byli rodzeństwem. W życiu spotkałam wielu chłopaków, niektórzy mnie ranili, niektórzy bawili sie mną, wiele w życiu przeszłam. Przyjaciółką jest też ASik-ładna, niska, jasne brazowe włosy ma ogólnie śliczna jest. Nie spotykamy się za często, ale przyjaciółką jest i kocham ją, chłopaka ma w sumie ładnego, są długo. Ta to ma szczęście. Reszta przyjaciół to: Misiek, Julek, Kaśka, Polo, Klara i Elka. Potrafię jeżdzić na desce, łyżwach. Ubieram się na sportowo, codziennie ćwiczę. Jak zwykle tego dnia razem z Rafciem, Miśkiem i Klarą pojechaliśmy na przejażdżke skuterami. Ja z Rafciem, Klara z Miśkiem jechaliśmy. Jechaliśmy gdy nagle Rafcio podał mi kask:
-Założ go
_no dobra a ty?
-ja sobie poradze, założyłaś?
-tak, ale co się stało. Powiedz mi
-Hamulce się zepsuły, nic się nie stało. Gdy powiem skacz to skacz. Okey?
-ale... obiecaj mi ze ze mną skoczysz
-obiecuje...... skacz!
Skoczyłam.... i usłyszałam wybuch po czym obudziłam sie w szpitalu
-Co się stało.. gdzie ja jestem?.. Gdzie Rafcio?
-Już dobrze, jestes w szpitalu, mieliście wypadek, straciłaś przytomność, masz złamaną rękę i jesteś zadrapana, Rafał twój przyjaciel jest operowany, stracił dużo krwi ma minimalne szansę na przeżycie....
-Coooo? Gzie on jest? Ide do niego
Po czym wstałam i zaczęłam do niego biec, każdy mnie powstrzymywał ale ja ich odtrącałam. W końcu jakiś facet mnie zatrzymał
-Puszczaj mnie..........
-Nie mozesz tam wejść
Po czym zaniósł mnie przed sale i kazał czekać
Po 10 minutach
Wyszedł lekarz
-Ewo, Rafał cie wzywa
Wbiegła i go przytuliłam
-Rafał, jak sie czujesz, bedzie dobrze, wyjdziesz z tego, obiecuje..
_Słuchaj nic mi nie jest miałem operacje, nie mam szans ... ale chce ci coś powiedzieć.
-Co? jak to szans nie masz, nie możesz mnie tu zostawić, nie chce stracić przyjaciela..
-Słuchaj, musze ci to wreszcie powiedzieć.. Kocham Cię! Podobasz mi się od naszej przyjaźni, nie chciałem wcześniej mówić bo wiedziałem, że nasza przyjaźń się skończy. Nie rób nic głupiego gdy odejde, na ciebie ktoś wyjątkowy i ten jedyny czeka, nie zabijaj się tylko i wyłącznie z mojego powodu. Kocham cię i będę szcęśliwy by nic ci sie nie stało.
Gdy to usłyszałam się popłakałam jak i on
-Trzeb abyło powiedzieć, byśmy byli razem
-Nie mogłem, chciałem byśmy byli przyjaciółmi
Po czym się pocałowalismy w usta czule i namiętnie.
-Kocham cię!- powiedzieliśmy oboje
-Zostanę tu z tobą do końca
-W kurtce mam list dla ciebie.. obiecaj mi że nic sobie nie zrobisz
-Obiecuje
Po czymodszedł do lepszego życia
-Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeee... Dasz rade... Rafaaaaaaaaaaał.. nieeee
-chodż zostaw go
-nie, ja chce jeszcze z nim pobyć... prosze
Zaczełam ryczeć
-Dobrze
Po przyjsciu do domu, poszłam zamknęłam sie w pokoju o zaczełam płakać, nie wychodziłam z niego prawie przez tydzień prócz niedzieli, i do toalety. Bardzo schudłam, prawie nic nie jadałam.
Nadszedł dzień pogrzebu, ciągle płakałam, bo w końcu odszedł mój brat, przyajciel Rafał
Po pogrzebie siedziałam przed grobem do wieczora. Każdy mnie pocieszał, mówili że bedzielepiej. choć nigdy bez niego nie bedzie lepiej, nigdy nie będzie tak jak z nim. Byłam z nim szczęśliwa. Obwiniam sie, mogłam to ja zginąć, a nie on. Nawet psycholog mi nie pomaga, nie wiem co mam zrobić. Może się zabije, nie moge przecież mu obiecałam.
Niewiem co mam robić...
__________________________________________
Podobało się?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)