Już sierpień, a ja dalej o nim myślę, nie jem, nie pije, nie śpię. Ciągle płaczę i tęsknie. Totalna depresja.
Śnił mi się: Mówił: "Zrób coś ze sobą, wiem jak bardzo tęsknisz, jak brakuje ci mnie, uwierz ja też za tobą tęsknie, też mi ciebie brak, ale musisz się pozbierać. Proszę cię, zrób to dla mnie. Wyjdż z domu, znajdż przyjaciół i spędż z nimi czas. Musisz coś ze sobą zrobić"
Posłucham go, nie będę chyba żałować. Idę dziś do Kaśki. Potem skoczę na tańce i się znów zapisze, a potem pójdę do baru wujka i do mojego zespołu :)
U Kaśki:
-Dzień dobry! Jest Kaśka?
-Tak, jest. Poczekaj chwile...Kaśkaaaaaaaaaaaa.....koleżanka do ciebieee
-Idę juuuuuuż-odkrzyknęła
-Bardzo ci współczuje, że straciłaś Rafała...
-A.. tak dziękuje..
-No, jestem, możemy iść...Pa mamooo-szybko z Kaśką wyszłyśmy-przepraszam za nią
-Nie ma sprawy...to gdzie idziemy?
-Chodżmy najpierw zapisać cię na tańce, a pożniej do zespołu
-ok
-To wreszcie z domu wyszłaś, co cie do tego skłoniło?
-Przyśnił mi się Rafał, powiedział żebym coś zrobiło.. no i robie-uśmiechnęłam się
-taaaaaaaaaaak
-e no.. co ci?
-wreszcie się uśmiechnęłaś
-wariatka..
Na tańcach
-Dobrze... i zaczynamy i raz i dwa i trzy...dobrze... teraz wyskok-mówi tzn. krzyczy pan Damian
-A on dalej taki sam haha..Poczekajmy aż się skonczy c... Ej poczekaj co ty...
-kto mi tu tak wcho...-odwrócił się i na mnie spojrzał-Ewaaaaaaaaaaa.. wróciła moja najlepsza tancerka.. no niech cię uściskam-po czym mnie złapał i zaczął przytulać
-proszę pana, dusi mnie pan
-o no tak.. przepraszam
Odsunął sie po czym wszyscy na mnie zaczęli się rzucać, zaczęłam krzyczeć, wyrywać się a nawet uciekać. Ale w końcu mnie złapali i zaczęli przytulać. W końcu mnie wypuścili bo by jeszcze mnie stracili.
-więc chciałabym się zapisać, mogę?-zrobiłam minkę psiaka
-możesz, to od jutra zaczynają się próby, mam cię tam widzieć
-to znaczy..że... wracam-zaczęłam się cieszyć jak małe dziecko-dziękuje-po czym zaczęłam wszystkich ściskać..-to cześć wam.. do zabaczonka jutro
Wychodzimy z Kaśką i kierujemy się na przystanek autobusowy
-o jedzie nasz autobus, mam dla ciebie bilet..
-jezu, Kaśka jak mi ciebie brakowało... kocham cię normalnie
-dobra, dosyć ściskania, autobus przyjechał
Wchodzimy do baru
-o kogo ja tu widzę..
-Wujkuuuuuuuuuuuuuu... jak ja się stęskniła
-ja też-przytulił mnie-bardzo mi ciebie brakowało.. w sumie nie tylko mi.. twój zespół ostatnio ma samego pecha, dali kiepski koncert, bo ciebie tam nie było i macie mniej fanów
-cooo? mniej fanów? gdzie oni musze na nich nawrzeszczeć!!
-o już są
-Ewciaaaaaaa... wróciłaś.. bez ciebie była totalna porażka.-krzyknął polo, on to mi umie poprawić humor
-gdzie reszta?
-Wróciłaaaaaaaaaś-krzykneła reszta
-ej no..ale gdzie Urban?
-tu jestem, wreszcie tu jesteś hmm..-wygląda na obrażonego-już masz dość tego siedzenia w domu, że przyszłaś nas odwiedzić?
-chcę wrócić do mojego zespołu
-twojego? haha, od kiedy on jest twój?
-przypominam, że to ja ten zespół założyła, to dzięki mnie mamy koncerty, i tak dalej
-haha... jesteś żałosna, myślisz, że jak Rafał cię opuścił to możesz mówić, że to wszystko dzięki tobie? Nie dziwie się czemu cię zostawił, też bym cie zostawił. Wolałbym umrzeć, cieszę się, że to zrobił-zaczął się śmiać
-wiesz, jesteś okrutny, głupi, nie wierze w to co słyszę, jak możesz jej to mówić co?-odpowiedziała Kaśka
-normalnie ona nas zostawiła, więc ja ją tez, zostaniesz sama i umrzesz tak jak ten twój przyjaciel
-nie wytrzymam-rzuciłam się na niego
Zaczęliśmy się bić, dostałam w rękę, złamana no super. Musieli nas rozdzielać
-ej.. słuchaj chodźmy stąd-Kaśka zaczęła mnie pchać ku wyjściu
-taak, uciekaj-nadal rozbawiony tą całą sytuacją Urban
-Zobaczysz zabraknie mnie wam, a zwłaszcza tobie.. Żegnam
gdy wyszłyśmy -ej chodżmy do szpitala,
-tak to dobry pomysł
Pojechałyśmy do szpitala. Lekarz mnie opatrzył założył gips. Czekałyśmy tam z 5 godzin. Potem pojechałyśmy do swoich domów. Rodzice się o mnie martwili, zaczęli się dopytywać co się stało. Opowiedziałam im to. Poszłam do pokoju. Chciałam płakać, ale nie miałam już łez. Wszystkie wypłakałam. Tęsknie za Rafciem. Nie wybaczę urbanowi jak mógł tak o nim mówić. Mam go głęboko w dupie.
Wieczorem dostałam esa od Pola
"Ej, jak tam, jak twoja ręka, słuchaj spotkajmy się jutro u mnie, mamy ci coś bardzo ważnego do powiedzenia. Są tu wszyscy z zespołu oprócz urbana. To co jutro u mnie o 14?"
"tak, okey u ciebie. Lepiej z ręką ze mną też, to do zobaczenia. Pa"
"Pa"
Po 5 minutach położyłam się spać. O dziwo szybko zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz